Rozdział 2
- Wstawaj Miona, wstawaj! Spóźnimy się na pociąg ! - wołała Ginny i szturchała moje ramię. Powoli otworzyłam oczy
i wstałam z łóżka wcale tego nie chcąc. Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek, który wksazywał godzinę dziewiątą. - O jejku,
już tak późno ? Dzięki że mnie obudziłaś - Powiedziałam i uśmiechnęłam się do rudej wkładając kapcie. Wzięłam pod pachę ubranie
i powlokłam się do łazienki. Wzięłam krótki prysznic, przebrałam się i lekko umalowałam. Wszystko zajęło mi niecałe pół godziny.
Wychodząc z pokoju pościeliłam łóżko i zabrałam swój kufer, którego spakowałam już wczoraj. Schodząc na dół, zaczęłam rozmyślać
o tym tygodniu, który upłynął bardzo szybko, bowiem w Norze nie dało się siedzieć bezczynnie. Pani Molly codziennie zaganiała
nas do sprzątania i gotowania, więc na leniuchowanie nie mieliśmy zbytnio czasu. Weszłam do kuchni i siadłam koło Ginny i Rona.
Nałożyłam sobie jajecznicy, wzięłam kromkę chleba i zaczęłam jeść. Po śniadaniu wszysty wsiedliśmy do samochodu pana Weasleya
i ruszyliśmy na King's Cross.
Czas jazdy trochę nam się dłużył, więć zagraliśmy partyjkę eksplodującego durnia. Potem Ron i Harry
zaczęli rozmawiać o drużynie Quidditcha a ja wyjęłam z kufra książkę od transformacji. Widząc to Ginny spojrzała na mnie oburzona.
- Hermiona, rok szkolny się jeszcze nie zaczął, a ty już się uczysz. Lepiej pogadaj z nami.Bo chyba wolisz nas niż te swoje książki ? -
spojrzała na mnie ze znakiem zapytania w oczach.
- Tak, tak... - mruknęłam i powoli spakowałam książkę do kufra.
- No, to już rozumiem - powiedziała uśmiechnięta Gin.
Siedzieliśmy więc i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Kiedy skończyły nam się tematy do rozmów wstałam i już miałam wyjść z przedziału,
ale odwróciłam się i zapytałam się przyjaciółki czy idzie się ze mną przejść.
- Nie chce mi się Miona, idź sama - powiedziała do mnie patrząc na Harry'ego. Puściłam do niej oczko i wyszłam na korytarz. Przeszłam do okna
i odsunęłam lekko szybę. Patrzyłam jak mijamy kolejne lasy i pola, kiedy przez szybę nad sobą zobaczyłam że ktoś się zbliża. Postanowiłam
jednak nie zawracać sobie tym głowy i nie odwróciłam się. Kiedy kroki było słychać już całkiem blisko, ciekawość wygrała i odwróciłam
się. Gdy zobaczyłam kto ku mnie zmierza uśmiechnęłam się z ulgą. Przede mną stała Luna Lovegood.
- Cześć Hermiona, jak tam minęły Ci wakacje ? - spytała i uśmiechnęła się w ten swój marzycielski sposób.
- Dobrze, choć bardzo szybko zleciały. A jak było u Ciebie ?
- Też dobrze. Odwiedził mnie Neville, było mi miło - powiedziała rozmarzonym głosem - Wiesz, ostatnio bardzo często piszemy do siebie
listy. W sumie jest fajny i miły. No i ładny - dodała po chwili rumieniąc się . Nie podzielałam jej zdania na temat Nevilla, ale mimo to
uśmiechnęłam się.
- Masz rację, równy z niego gość - puściłam jej oczko. Chwilkę jeszcze poplotkowałyśmy i Luna poszła poszukać Nevilla. Ja postanowiłam postać sobie
jeszcze chwilkę, a potem przejść się po przedziałach, co było moim obowiązkiem prefekta. We wszystkich przedziałach było w porządku. Tylko w jednym
było inaczej. Tam, gdzie siedział Malfoy ze swoimi gorylami. Chcąc nie chcąc, musiałam tam wejść. Z wielką niechęcią otworzyłam drzwi.
- Wszystko w porządku ? - zapytałam zdawkowo.
- Tak, nie musisz zawracać sobie tym swojej mądrej - podkreślił ostatnie słowo - głowy, Granger. - powiedział Malfoy ze swoim znanym kpiącym
uśmiechem na ustach. - Chyba że coś cię tu u nas ciekawi.
- Nie, raczej nie - powiedziałam opanowana.
- No to idź stąd i nie zawracaj swoją osobą mojej pięknej głowy - powiedział i machnął ręką na znak żebym wyszła. Wściekła odeszłam,
sprawdziłam ostatni wagon i wróciłam do Rona, Ginny i Harry'ego. Spojrzałam na zegarek i na widok za oknem. Było już dość ciemno, co oznaczało,że
już nie daleko do Hogwartu.
- Chodźcie chłopaki, Gin, za chwilę wysiadamy. - poinformowałam i wyszłam z przedziału biorąc ze sobą kufer. Stanęłam w tłoku blisko wyjścia
i czekałam aż pociąg się zatrzyma. Odwróciłam się aby zobaczyć czy wszyscy już są pod drzwiami, i zauważyłam że dwa kroki za mną stoi Malfoy.
Wzdrygnęłam się z obrzydzeniem i odwróciłam głowę, bo drzwi pociągu właśnie się otworzyły. Wyszliśmy na zewnątrz i ustawiliśmy się w grupach.
Zastanawiałam się, czego Malfoy tu jeszcze szuka, kiedy usłyszałam głos Hagrida.
- Chodźcie pirszoroczni! Za mną ! - krzyknął jak co roku. Najmłodsi uczniowie Hogwartu powlekli się za nim do łodzi. Większość z nich była przestraszona.
Skierowałam się ku Ginny i Luny.
- Wsiadamy ? - spytałam, bo zauważyłam że pojazdy już podjechały. Podeszłyśmy do jednego z nich i weszłyśmy do środka. Ja usiadłam od strony okna, Ginny
koło mnie, a blond-włosa dziewczyna usiadła na przeciwko nas. Odwróciłam głowę i spojrzałam na wodę. Wydawało mi się, że zobaczyłam
Harry'ego kąpiącego się w jeziorze. Pomyślałam że to tylko omamy, bo jestem zmęczona, ale jednak spytałam się dziewczyn czy też to widzą.
- Wiesz Hermiona, chyba wszystkie trzy mamy coś z wzrokiem - powiedziała, patrząc osłupiała w widok za oknem. Nie wydawało nam się. Z wody
wynurzył się Harry, a za nim Ron.
- O nie, tego to już za wiele - powiedziała wściekła na brata Gin - Niech ktoś zatrzyma to ustrojstwo ! - powóz stanął, a ona wybiegła zbesztać brata.
Poszłam za nią, bo mi też się to nie podobało. Szybko przebiegłam odcinek od ścieżki do jeziorka i chwilę później stałam koło chłopców, którzy zdążyli
wyjść już na brzeg. już miałam otworzyć usta, kiedy Ron zaczął mówić.
- Hermiona, daj mi coś powiedzieć. To nie tak jak myślisz. Po prostu coś wpadło nam do wody i chcieliśmy to wyłowić za pomocą różdżek, ale
woda była taka ciepła... - powiedział, patrząc na mnie niewinnie.
- Ron ! Jest już wrzesień ! Zobaczysz, przeziębisz się ! - zbeształam go, ale mimo to zdjęłam ze swych ramion płaszcz i przykryłam go nim.
Ginny zrobiła to samo dla Harry'ego.
- A teraz chodźcie do naszego powozu, jesteśmy już daleko w tyle. - powiedziałam i ruszyliśmy. Na szczęście zdążyliśmy na ceremonię
przydziału, choć byliśmy trochę spóźnieni. Usiedliśmy na swoich miejscach i spojrzeliśmy przepraszająco na Dumbledora. On jednak tylko się
uśmiechnął, widząc mokre włosy chłopców. Po kilkunastu minutach na stole pojawiło się jedzenie. Zdecydowałam się na indyka. Włożyłam
na talerz także ziemniaki i surówkę. Jadłam w spokoju, czekając na deser. Gdy skończyłam, nadal byłam głodna, więc nałożyłam sobie ciasto
biszkoptowe z malinami i lody o smaku śmietankowym. Gdy poczułam się syta, rozejrzałam się po Wielkiej Sali. okazało się że już prawie wszystcy zjedli.
Dyrektor najwyraźniej też to zauważył, bo wstał i zaczął mówić.
- Jak wiecie, rozpoczyna się nowy rok szkolny. W tym roku Obrony przed Czarną Magią będzie was uczył nowy nauczyciel, profesor Alan Nothis. Brawa dla niego
- powiedział i wszyscy zaczęli głośno klaskać. Rozejrzałam się po stole nauczycielskim i faktycznie zauważyłam kogoś nowego. Panem Alanem okazał się dwudziesto-pięcio latek
o nieprzeciętnej urodzie. Miał duże, ciemno niebieskie oczy i blond włosy.
- A teraz lećcie się rozpakować, dziękuję za piękną ucztę. Dobranoc - powiedział Dumbledore. Na te słowa otrząsnęłam się z myśli o nowym nauczycielu i
jak prefekt naczelny zaprowadziłam wszystkich pod portret prowadzący do pokoju wspólnego Gryfonów. Wyszeptałam hasło, które w tym roku brzmiało Evanea.
Przeszłyśmy z Ginny ostanie i usiadłyśmy na kanapie przed kominkiem. Posiedziałyśmy chwilkę, rozkoszując się ciepłem płomieni, i poszłyśmy do dormitorium.
- Cześć, jak tam minęły wakacje ? - przywitałam się z Lavender. Usiadłam na łóżku i postawiłam kufer koło szafki nocnej. Rozciągnęłam nogi na kołdrze
i położyłam się wygodniej.
- Dobrze, dziękuję. A co to, mamy nową współlokatorkę ? - spytała się jakby dopiero teraz zauważyła rudą dziewczynę stojącą w drzwiach.
- Tak, profesor Dumbledore zgodził się aby tu nocowała. Może spać koło Ciebie ? - spytałam kiwając na sąsiednie łóżko, które przez sześć lat
stało puste.
- Jasne, czemu nie. Ale mnie nogi bolą - dodała po chwili i schowała głowę pod poduszkę jak struś. Zaczęłam się rozpakowywać, uśmiechając się przy tym.
Wszystkie rzeczy zostały wyjęte i włożone na swoje stare miejsce w ciągu dziesięciu minut, bo nie było ich dużo. Czułam się już zmęczona, lecz wiedziałam, że muszę się jeszcze
przebrać i wziąć prysznic.
- Mogę iść pierwsza ?- spytałam, ziewając. Parvati, która przyszła przed chwilą i już leżała na swoim łóżku, kiwnęła głową. Zabrałam więc piżamę i ręcznik i weszłam do łazienki.
Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą i zaczęłam namydlać całe ciało. Potem umyłam sobie włosy i wyszłam z kabiny i szybko położyłam stopy na rozłożony wcześniej na podłodze ręcznik, ponieważ płytki były bardzo zimne. Owinęłam się szczelnie ręcznikiem i zaczęłam suszyć włosy. Potem przebrałam się w piżamę i weszłam do sypialni.
- Już skończyłam - oznajmiłam i położyłam się do łóżka. Ułożyłam sobie wygodniej poduszkę i podciągnęłam kołdrę pod samą brodę.
- Idziesz już spać, Ginny ? - spytałam się, przewidując z góry odpowiedź przyjaciółki.
- Tak, umyję się jutro - odparła i zwinęła się w kłębek. Ja też byłam już wycieńczona, więc zgasiłam lampkę i szybko zasnęłam.
**************************************
Cześć. :) Wiem,wiem, dawno mnie tu nie było, ale miałam problemy z internetem. :C Ale jednak udało mi się napisać drugi rozdział :) Przepraszam za błędy i literówki, ale nie mam jeszcze bety :) Dziękuję za przeczytanie ;*